HIP HOP CZŁOWIEKU - www.HIP-HOP.ANDRYCHOW.pl
WWW.HHCZL.ER.PL - SERWIS INFORMACYJNY ORAZ PROMUJĄCY UNDERGROUNDOWY POLSKI HIP-HOP - WWW.HHCZL.ER.PL

  MENU
 Strona Główna
 Archiwum
 Nowości Płytowe
 Forum
 Chat
  HIP-HOP POLSKI
 Polska Pn
 Polska Zach
 Polska Centum
 Polska Wsch
 Polska Pd
  PODZIEMIE
 Składy i Soliści
  WYWIADY
 Gwiazdy
 Podziemie
  KONCERTY
 Imprezy HH
 Reportaże
  BREAK DANCE
 Szkoła Breka
 Filmy Break Dance
  GRAFFITI
 Historia
 Galeria
 Filmy Graffiti
  DOWNLOAD
 MP3
 ALBUMY
 TELEDYSKI
  INNE
 Zielony Arsenał
 Linki i Bannery
 Współpraca
 Patronat
 Recenzje
 Redakcja
 Toplista HHCZL
  KSIĘGA GOŚCI
Zobacz Księge Gości
Dopisz się do Księgi
  KONTAKT
 Redakcja
    9132385

      POŁÓDNIE POLSKI
HIP-HOP CZŁOWIEKU

   Ten dział jest poświęcony scenie HH z Połódniowej części Polski. W ten opszar na stronie, wchodzą takie wojewóctwa jak: małopolskie, śląskie oraz świętokszyskie. To są opisane słynniejsze rapowe produkcje. cdn...



woj. małopolskie Całkowite Zaćmienie Jest to grupa ludzi z Oświęcimia powiązanych ze sobą. Obecnie należy do niego 8 osób: Chojny, Gandzior (S.Z.O.K.) Bartko, Esten (Emiter), Ramon, Sar (ZAS F.ekt), Pozytyw oraz Przemo. CZ ma na celu wzajemną współpracę jej członków.

PMF (Prawda Między Faktami). Krakowska grupa hip-hopowa tworząca od roku 1998. To właśnie wszystko wtedy się zaczęło - Mysza, Maro i Franek postanowili razem poskładać jakieś ciekawe rymy. Dobiega końca praca nad pierwszą płytą która będzie się zwała "Prosto Z duszY" .PMF Niedługo powinna już być w sprzedaży. Jeśli się ukaże postaram się napisać jej recenzje. Z tego co słyszałem to w dalszych planach jest płytka z remixami, a pozatym udzial w kilku składankach(w tym legal), ale narazie nic więcej nie napiszę żeby nie zapeszyć. Na zdjęciu: Mysza i Franek.



woj. śląskie BEZKRES Gdybyśmy chcieli znaleźć w Gliwicach drugi zespół hip-hopowy o tak bogatej historii, jak Bezkres, zadanie byłoby niezwykle trudne. Czwórka raperów, zanim doszła do obecnego porozumienia w takim właśnie składzie, coś już na polu hip-hopowej działalności przeszła. Niemile doświadczył ich poprzedni projekt - HDS, z którym wszyscy byli związani, niektórzy natomiast zaczynali jeszcze wcześniej, zupełnie gdzie indziej... Na Sikorniku wychowywał się niejaki Oko (znany wtedy jako "Dziobak"), szczęśliwy posiadacz Amigi, która pozwoliła mu dawno dawno temu zacząć działać tj. tworzyć muzykę. Zaopatrzony w program Pro Tracker zajął się produkcją, nie bardzo jednak miał co z powstającymi podkładami robić. Aż pewnego dnia dowiedział się, że jest na osiedlu ktoś, kto również chciałby tworzyć hip-hop, ale interesuje go MC'ing. Oko pomyślał, że najlepszym wyjściem byłaby współpraca - dzięki niej mógłby jakoś wykorzystać własne bity. Nie zamierzał zwlekać z propozycją - umówił się z Kobakiem (tak bowiem nazywano nieznanego mu wówczas tekściarza) w barze i namówił go na wspólne nagrywki, będące korzystnym dla obu stron rozwiązaniem, dającym możliwość działania i sprawdzenia się w roli twórców muzyki.Bezkres Kobakowi spodobał się ten pomysł i w ten sposób dwójka młodych hip-hopowców z potrzebą nagrywania założyła Stary Skład. Po kilku próbach Oko stwierdził, że mimo wcześniejszego zapału rola producenta niezbyt mu odpowiada, nie widział przyszłości w robieniu podkładów na Amidze - komputerze o bardzo niewielkich możliwościach, do tego z fatalną jakością dźwięku. Spodobało mu się za to rymowanie. Nie miał zamiaru inwestować w lepszy sprzęt, nie miał nawet za co, odłożył produkcję i postanowił wypróbować się jako MC. Od tego momentu członkowie Starego Składu rymowali wspólnie, biorąc bity z zachodnich płyt - był to już niestety jedyny sposób, aby nagrywać kawałki. Prace nad materiałem przebiegały u nich w dość specyficznej atmosferze - nie unikali ostrego imprezowania, co powodowało, że próby często zamieniały się w typowe libacje, przepełnione jointami i alkoholem. "Spotykaliśmy się rano, piliśmy i paliliśmy. Sam nie wiem, czy chlanie i bakanie było wtedy dodatkiem do nagrywania, czy odwrotnie" - mówi Oko. Z czasem klimat wiecznej balangi przestał mu odpowiadać, gdyż tak naprawdę do niczego nie prowadził i w oparach alkoholu i skrętów ginęło to, co najistotniejsze - muzyka. Zespół z takim podejściem nie miał żadnych perspektyw, a do tego Oko szybko zauważył, że z zapałem i motywacją do pracy różnie to u Kobaka bywa. Owocem ich około dwuletniej współpracy było 6-7 kawałków, które nawet bez wiedzy samych wykonawców rozeszły się po znajomych (każdy na innej kasetce), chociaż nagrane były tylko i wyłącznie po to, żeby duet mógł poczuć smak nagrywania. Po tym okresie przyszedł czas na zmiany, Oko wolał postawić na współpracę pod kątem większego profesjonalizmu, opierdalanie się nie było aż tak głęboko zakorzenione w jego naturze, jak w przypadku jego ówczesnego partnera z zespołu. "Kobak jest dobrym raperem, tylko jakoś nie potrafi niczego wokół siebie sprecyzować. Chciałby chyba, żeby wszystko samo się pojawiło, a on nie musiałby w to wkładać pracy. Jego trzeba by było kopać po dupie, żeby coś zrobił. Nie miałem zamiaru za nim latać, żebyśmy coś nagrali. Ja bym chciał robić coś bardziej konkretnego" - ocenia współpracę Oko. Pragnął więc czegoś innego, chciał zająć się muzyką odrobinę poważniej, i miał szczęście - na osiedlu ZWM spotkał otwartych na współpracę raperów. Zaczęli wspólnie uczestniczyć w próbach (początkowo wpadał na nie także Kobak) i po jakimś czasie padła propozycja nagrania czegoś razem. Kobak zrezygnował ze swojego udziału, konsekwentnie realizował program stania w miejscu, natomiast Oko kontynuował znajomość i w ten sposób mocno związał się z ekipą zwaną HDS. Wyprowadził się wówczas z Sikornika i na dobre zadomowił się w szeregach nowego zespołu, porzucając jednocześnie Stary Skład. Jego życiowa droga poszła w inną stronę... Bezkres HDS był grupą znajomych, wewnątrz której znaleźli się ludzie z zamiłowaniem do rymowania. Interesowała ich muzyka, chcieli ją robić, więc robili. Lista MC's była długa: SadaMM, GunJ, Zajonc, Viruz i Paweł (Styl V.I.P.), udzielali się także Colo (tylko początkowo), jak i Rideck. Dołączył do nich Oko, który jednak nie zdążył wystąpić na przygotowywanym przez chłopaków nielegalu, chociaż, mimo krótkiej znajomości, miał się pojawić w jednym z kawałków. Demo "Parados" wzbudziło spore zainteresowanie, ale tak naprawdę współpraca wewnątrz HDS'u była przepełniona nieporozumieniami i żaden z raperów nie był z niej do końca zadowolony. Nawet w trakcie nagrywania pierwszego materiału niektórzy z członków ekipy nie potrafili się ze sobą dogadać, nastąpiły różne spięcia w studio, nie było należytego zrozumienia ani swobody w działaniu. Im znajomość była dłuższa, tym konfliktów przybywało. Zdecydowanie brakowało pozytywnej atmosfery, która powinna towarzyszyć wspólnej działalności, trudno też było mówić o tolerancji. "Jeżeli ktoś w HDS chciał robić coś po swojemu, to ja to rozumiałem, byłem otwarty. Ale byli tacy, którzy narzucali swoją wizję i uważali tylko to, co oni mówili za słuszne, bo tak widzieli w TV" - wspomina Zajonc. Różnice w poglądach były zbyt nasilone, aby zespół mógł stanowić jedność. Pojawiły się wówczas w szeregach HDS'u dwa obozy - Viruz i Paweł, czyli Styl V.I.P., oraz pozostali - SadaMM, GunJ, Zajonc i Oko, którzy nazwali się "Wspólny Mianownik", przemianowany po jakimś czasie na Bezkres (chociaż po dzień dzisiejszy obowiązują oby dwie nazwy). SadaMM i Oko wprawdzie przez pewien czas tworzyli zarówno z chłopakami ze Stylu V.I.P., jak i z członkami przyszłego Bezkresu, ale przyszedł taki moment, że musieli się opowiedzieć za jedną albo drugą stroną. Nie odpowiadało im podejście Stylu V.I.P. do muzyki, w którym dostrzegali jazdy na Amerykę i klimat motherfucker". "Nie chciało im się chodzić na siłownię" - żartuje Zajonc. "Viruz'owi i Pawłowi chyba zależało, żeby to wszystko rozpieprzyć i nie ciągnąć tego dłużej" - mówi SadaMM. Do tego doszła sprawa sprzętu: został kupiony dla HDS, za pieniądze zebrane od wszystkich należących do składu, gdy już jednak zespół wszedł w jego posiadanie, okazało się, że niektórym ludziom się on nie należy. "Nastąpiła nagła redukcja członków HDS" - mówi GunJ. Prawda o dominacji niektórych wyszła na jaw, kiedy ów sprzęt został skradziony, a odzyskano go poprzez wjazd na chatę (była to jedyna możliwość działania). Okazało się, że ci, którzy nie brali udziału w tej akcji - a więc przyszły Bezkres, nie mieli już do sprzętu prawa. Od tego momentu nie było HDS'u. Skład na skutek nieustannych niejasności oraz kłótni, jak i tej bezpośredniej przyczyny, definitywnie się podzielił. Styl V.I.P. obrał własny kierunek i się odciął... a pozostali zaczęli tworzyć dalej, jako Bezkres, bo jak się okazało - wizja robienia muzyki zawsze była u nich podobna. Z okresu HDS'u chłopaki sporo jednak wynieśli, zajmowali się wtedy m.in. organizacją imprez w Gliwicach, co pozwoliło im poznać panujący w lokalnych klubach klimat. Wspominając te momenty, mają mieszane uczucia: "Imprezy były głównie w Programie i w Nitro. Pomogli nam DJ'e techno, bo nie mieliśmy dostępu do sprzętu. Na początku przychodziło sporo osób, ale potem zaczęły się wakacje i było ich coraz mniej. Z czasem zaczęły się imprezy z mikrofonami, ale nie mieliśmy zbyt wielkiego doświadczenia w graniu na żywo. Któryś z koncertów był jednak większy, przyjechali: Jajonasz, Bas i Dene. Po jakimś czasie i tak właściciel nas wypierdolił, bo w klubie zostały zniszczone jakieś ozdoby na ścianach i my mieliśmy zwracać za to pieniądze, bo rzekomo naszym zdaniem było pilnować porządku. Koleś chciał nas po prostu wykorzystać i zgarnąć jak najwięcej kasy z imprezy. Nitro to było pranie kasy. Na jednej imprezie, mimo, że lokal mieścił 200 osób, sprzedano około 350 biletów i tyle wpuszczono ludzi. To był dla nas szok. Cała ulica była zawalona" - mówią. Szybko przekonali się o niezbyt pocieszającej sytuacji gliwickich lokali, która, ku ich niezadowoleniu, do dziś się nie zmieniła. Jako Bezkres, SadaMM, GunJ, Zajonc i Oko podjęli współpracę z nowym producentem - Leonem. Znali go już wcześniej, ale niektórym w HDS nie odpowiadała jego osoba, toteż nie życzyli sobie jego udziału przy nagraniach grupy. "Leon już wcześniej działał, ale nie mógł tego robić, bo niby nie był typowym hip-hopowcem. W HDS'się niektórzy uznawali zasadę, że musimy być hip-hopowcami i odpowiednio wyglądać, bo inaczej nie ma dla nas miejsca. Ktoś bardzo lubił reggae, a że ta muzyka z hip-hopem nie ma na pozór wiele wspólnego, już był dyskryminowany. Była po prostu wrogość. Leon robił fajne rzeczy, ale słuchał więcej innej muzyki, a to już niektórym nie pasowało. Dla mnie takie podejście jest po prostu bzdurne" - mówi GunJ. Na szczęście po upadku HDS'u, bez nadzoru negatywnie do niego nastawionych ludzi, Leon miał wolną rękę, szybko więc dogadał się z Bezkresem i wspólnie, w piątkę, zabrali się za przygotowywanie materiału. Powstawał on ponad rok, początkowo w tzw. "pokoju bez słońca" u Leona (gdzie jednak nie było klimatu do tworzenia ze względu na obecność rodziców), następnie w piwnicy u Zajonca oraz kilku innych miejscach, gdzie stale szlifowano kawałki. Dopracowane w wyniku miesięcy przygotowań i licznych prób demo zostało nagrane w studiu pod Jazz Clubem (grupie zależało na dobrej jakości nielegala) i ukazało się w maju 2000 roku. Słuchacze hip-hopu w Gliwicach przyjęli taśmę bardzo dobrze, a popularność grupy szybko zaczęła rosnąć, także za sprawą sporej ilości koncertów, jakie zespół od tego czasu zaczął grać. Najważniejsze były chyba występy na gliwickim Placu Krakowskim (w ramach W.O.Ś.P.),Bezkres gdzie wyjątkowo liczna publiczność znakomicie się bawiła, jak i w Opolu, w Amfiteatrze - tam zespół został przyjęty równie dobrze, mimo, że publiczność była słabo zaznajomiona z jego nagraniami. Bezkres bardzo miło wspomina również koncert w Jeleniej Górze - "Ludzie są tam tak zajebiści! Chociaż nikt nas nie znał, przyjęcie było znakomite - wspominają niezapomniane chwile. W pewnym momencie pojawiła się przed grupą szansa - zainteresował się nią label Doperacji i wyraził chęć współpracy, na co gliwiczanie bez wahania się zgodzili. Efekty? "Zostaliśmy powiadomieni, ze nasz zespół został wytypowany. Umówiliśmy się, pojechaliśmy do Krakowa, zostaliśmy zaproszeni na koncert w tym właśnie mieście, dostaliśmy mikser... wszystko spoko". Trudno jednak Bezkresowi wyobrazić sobie dalszy ciąg porozumienia z labelem, gdyż obecnie wytwórnia znacznie osłabiła zainteresowanie sprawami zespołu. "Koleś się nie odzywa, kontakt się tak naprawdę urwał. Doperacja organizuje koncert, a nas tam nie ma. Nie wiemy o co chodzi, ale nie przejmujemy się tym" - mówi GunJ. "I tak będziemy nagrywać dalej, sami" - zapewniają. Najważniejsze dla Bezkresu jest i tak to, że wreszcie po latach mało dogadanej współpracy, udało im się stworzyć dobrze funkcjonujący organizm, dający nadzieje i perspektywy na przyszłość, który cechuje jasność, zrozumienie i tolerancja, czyli wszystko to, co powinno być, a czego wcześniej raperom brakowało.

KALIBER 44 to najbardziej znany polski zespół hip-hopowy. Grupa powstała w roku 1994 w Katowicach, w skład ekipy wchodzili Magik, Joka, Dab i D.J. Feel-X. Zaczynali rapować lat dzieciństwa, czyli wtedy kiedy polski hip-hop nie istniał. W tych czasach prawie nikt nie wiedział, że istnieje taka muza, musieli sami zdobywać doświadczenie w tym "fachu". Grupa podbiła Polskę w 1996 roku swoją pierwszą płytą "Księga Tajemnicza. Prolog. Zainteresowanie wzbudził utwór "Do Boju Zakon Marii". Następstwem tej płyty był singiel, w który wchodzą trzy najlepsze piosenki K44 z pierwszej płyty ("+ i -", "Moja obawa", "Więcej szmalu"). To się nazywa Psyho-Rap. Po tej płytce w wyniku nieporozumień odszedł z grypy Magik (teraz już świętej Pamięci Magik). Ich styl wielu osobom się nie spodobał, ponieważ mówili trochę niewyraznie, ale to był ich styl !!! Pierwsza płyta sprzedała się w nakładzie 100 tys. egzemplarzy. Kaliber stał się popularny i grał dużo koncertów w całej Polsce. Otrzymali dwie nominacje do fryderyków za rok 1996 w kategoriach: fonograficzny album roku oraz album roku - muzyka alternatywna. Wystąpili też gościnnie na płycie WYP3 (1997r). W następnym roku wyszła nowa płyta "W 63 minuty dookoła świata" promowana singlem i teledyskiem "Film". W swoich rymach używali sporo przenośni. Jeszcze w 98r Kaliber podczas jednego z występów stworzył razem z CNE, DJ Bart'em i Wujkiem Samo Zło koncertowy skład Baku Baku.Baku Baku skład udzielił się podczas nagrywania trzeciej płyty "3:44". Zupełnie zmienili swój styl rymując o imprezach. Wyrzekli się swoich "tekstów z księżyca"... Ale płyta przyjęła się naszym kraju bardzo dobrze. Są najbardziej znani i jedynymi, którzy zdobyli tak wielką sławę. Dziś są już gwiazdami. A my z niecierpliwością czekamy na nich czwarty album. Prace nad nim rozpoczynają na początku jesieni. Lecz zanim wyjdzie album pełnego squadu - Kaliber44, pojawi się singiel dAba, który może się pojawić na przełomie marca i kwietnia (2002r). Numer nosi nazwę "Miasto jest nasze" i niedługo powstanie do niego videoclip. Jak zapewnieł dAb, jego płytka miała się pokazać w marcu (teraz jest 16 marzec) i nie widać płytki w sklepach. Na przełomie lutego i marca krążą plotki, że Joka ożenił się z super modelką i wyjechał razem z nią do Nowego Yorku. Wrócić ma (podobno) za półtorej roku i będzie grał dla innego squadu. Ale mam nadzieję że to tylko plotki. Przypominam, iż ostatnio po odejściu Magika krążyła plotka, że Kaliber 44 nie istnieje to to była ściema wywołana przez media (jak mówił dAb w wywiadzie w Onecie), więc może teraz też to taka ściema ???

KOLIGACJA G.K Gliwicki Kopernik, zawarty w nazwie zespołu w tajemniczym dla niektórych skrócie, to miejsce, gdzie przed kilkoma laty doszło do pewnej formy spokrewnienia się ze sobą trzech osób. Byli to ludzie, którzy zainteresowali się ich ulubioną muzyką - hip-hopem, na tyle poważnie, że postanowili wnieść do niej coś własnego i zacząć tworzyć ją po swojemu. Ich decyzja o wspólnym wyjściu z inicjatywą, wraz z realizacją tego zamiaru, wpłynęła w sposób znaczący na losy gliwickiej sceny i jeśli mówimy o jej rozwoju, zasługi zamieszkujących Kopernik raperów są olbrzymie. Ich przywiązanie do siebie nie było jednak na tyle mocne, by mogli w niezmienionym składzie przetrwać upływ czasu,K. K.G a przede wszystkim sytuacje, jakie przyniósł on wraz z ich dłuższą współpracą. Niektórych to przerosło. Jako pierwszy potrzebę tworzenia wyłącznie słuchanej dotąd muzyki poczuł Majkel, zamieszkujący Kopernik od urodzenia. W wieku 15 lat miał on już za sobą pierwsze próby nagrywania solowych kawałków, utrzymanych głównie w stylistyce gangsta-rapowej, ich poziom był jednak wyjątkowo niezadowalający. Po pewnym czasie poznał Kecaja, którego, jak się okazało, również ciągnęło do rymowania, szybko więc (i skutecznie) wpoił mu potrzebę rozpoczęcia wspólnej działalności. Od tego momentu spotykali się we dwójkę, aby wspólnie pisać teksty, jednak rezultaty nie były jeszcze takie, jakich oczekiwali. Przełom przyniosły najbliższe wakacje - poznali Bełiego, z którym wkrótce stworzyli trzyosobowy skład, nazwany oficjalnie Koligacją G.K. Było to jesienią 1998 roku. We trójkę wzięli się do roboty, chociaż warunki do nagrywania mieli wówczas okrutne - "Wszystko leciało na żywo. Zgrywało się podkład z wieży do komputera, a my we trzech na żywo nagrywaliśmy do tego wokale, do takiego małego, śmiesznego mikrofonu" - wspominają. Pierwszy rok działalności zaowocował pojedynczymi nagraniami, które rozeszły się wśród znajomych. Z czasem jednak wyposażono pokój Majkela - miejsce, gdzie powstawały kawałki, w lepszy mikrofon, a jego komputer w pakiet odpowiednich programów muzycznych, co pozwoliło Koligacji stworzyć pierwszy materiał, zatytułowany "Domufka", którego premiera miała miejsce na początku 2000 roku. Kaseta rozeszła się w ilości 50 egzemplarzy i mimo, że nie zrobiła specjalnej furory, pozwoliła grupie zaistnieć na śląskiej scenie, zagrać w paru miejscach i zdobyć grono słuchaczy. Znany krytyk muzyczny, Flintstone, pisał o taśmie: "...i choć z czystym sumieniem nie nazwał bym tej kasety dobrą, zawsze wywołuje u mnie Koligacja ciepły uśmiech". Dziś Majkel i Kecaj niechętnie wracają do "Domufki", dostrzegają głównie jej wady, często się z pewnych rzeczy śmieją. Nie było to jeszcze na tyle przebojowe demo, żeby po jego wydaniu K.G.K. mogła pokusić się o wydanie legalnej płyty. "Pewnie jakbyśmy truli komuś dupę i wciskali, że to jest zajebisty materiał i koniecznie trzeba coś z tym zrobić, to może by się udało" - mówi Majkel. Brak szansy na zaistnienie na scenie tylko zmotywował chłopaków, po zdobyciu niezbędnego doświadczenia i wyciągnięciu wniosków bez wahania wzięli się do pracy nad drugą demówką, która, jak się później okazało, przy ich talencie i tempie rozwoju, była skazana na sukces. Produkcja trwała całe wakacje 2000. Taśma, zatytułowana "Urwane Chwile", została puszczona w miasto bardzo szybko, bo już jesienią tego samego roku. Mimo krótkiego czasu, jaki upłynął od czasu premiery "Domówki", rozwój artystyczny grupy był większy, niż można by przypuszczać. Dostaliśmy dojrzalsze oraz znacznie lepsze jakościowo teksty, zarymowane do ciekawszych niż dawniej bitów. Choć Majkel zapewnia, że nigdy nie uważał się za producenta i robił muzykę z przymusu, trzeba przyznać, że udało mu się wyprodukować rzecz brzmiącą bardzo przyjemnie, co przy postępie w dziedzinie liryki dawało nieprzeciętne,K. K.G wyróżniające się spośród innych nielegali demo. Przyjęcie "Urwanych Chwil" było oczywiście dużo bardziej entuzjastyczne, niż w przypadku debiutu. Przygotowane 200 sztuk kasety rozeszło się w bardzo szybkim tempie, automatycznie wzrosła także liczba fanów i słuchaczy, zainteresowanych twórczością ekipy z Kopernika. Koligacja tak komentuje drugą taśmę: "Zrobiliśmy duży krok do przodu. Kiedy kaseta wyszła, przestało się mówić o Domufce. Chyba ją zabiła". Po ukazaniu się materiału pojawiły się wprawdzie głosy, że hip-hop gliwickiej ekipy przypomina dokonania innych zespołów, były jednak nieliczne, a przytłoczone zostały przez falę zachwytów i to zarówno ze strony zwykłych słuchaczy (Kecaj ponoć odbierał telefony z gratulacjami od nieznajomych mu osób nawet o 12:00 w nocy), jak i ważniejszych osobistości polskiej sceny hip-hopowej, jak Tytus - szef Asfaltu, czy Gano. Pochwał pod adresem gliwickiej załogi nie żałował również magazyn "Klan", który zrecenzował demo wyjątkowo pochlebnie, uznał wręcz, że to "prawie rewelacja". Najważniejsze dla dalszej działalności Koligacji było jednak zainteresowanie ze strony wrocławskiej wytwórni Blend Records, która wyraziła chęć współpracy z gliwiczanami: "Kiedyś, pewnego feralnego, bardzo feralnego dnia zadzwonił telefon i słyszę, że typ nazywa się Marek Pro z Blend Records. Mówi, że dostał naszą kasetę i się kontaktuje, bo prosiliśmy o kontakt. No to siadam i zaczynam go słuchać. A typ mi zaczyna wjeżdżać, że bardzo mu się podoba ten materiał, że jest to jedna z ciekawszych pozycji,K. K.G jakie ostatnio dostał, no i że chciałby wydać naszą płytę. No to poprosiłem go, żeby powtórzył i mówię, że jasne, przecież nie odmówię..." - wspomina dziś Majkel. Koligacja bez zastanowienia przyjęła propozycję, o jakiej zapewne marzy większość podziemnych zespołów. Niestety w momencie, w którym grupa postanowiła wykorzystać otrzymaną szansę i nagrać płytę dla Blendu, pojawiły się różnice w poglądach - nieprzychylny idei zaistnienia na scenie był Bełi. "Bełi nie chce być na tej płycie, ze względu na to, że chce pozostać podziemnym artystą" - tłumaczył Majkel. Dodatkowo najstarszy członek Koligacji trafił akurat do wojska, w związku z czym na jakiś czas odizolował się od grupy. Majkel i Kecaj w duecie opublikowali w tym czasie kawałek "Z miasta do miasta", który ukazał się na składance 19 Południk: "Własnym Torem", w czerwcu 2001 roku. Ostatecznie Bełi, człowiek, który nagrał z grupą dwie demówki zrezygnował z udzielania się w Koligacji G.K. i opuścił szeregi zespołu. "Bełi odszedł, nie ma go i nie będzie" - oświadczył definitywnie Kecaj. Prace nad legalnym albumem przebiegały od początku tylko w duecie, tak też będzie wyglądała cała dalsza działalność Koligacji G.K. Od tej pory nie było już trzech osobowości. Pozostały dwie. Grupa, mimo wyjazdów do Wrocławia, gdzie wspólnie z Magierą przebiegały prace nad płytą, wcale nie zrezygnowała z podziemnej działalności i nagrywania kawałków w domu. Na Koperniku cały czas powstawały pojedyncze utwory, za których produkcję wziął się już Kecaj - on bowiem po pewnym czasie przejął obowiązki producenta nielegalnych kawałków Koligacji. Takie nagrania jak "K.G.K. się wozi", "Ulice miast miast" czy "Nie ma się czym chwalić" trafiły, rozprowadzane metodą "z ręki do ręki", do słuchaczy hip-hopu w Gliwicach. Zaprezentowane zostały również na kilku koncertach, z czego najsłynniejszy to występ Kecaja na Multi Hip-Hop Jamie w Zabrzu latem 2001 roku, obok Paktofoniki i Grammatika, przy bardzo licznej publiczności. Majkel i Kecaj zaangażowali się również w produkcję "Autonomii", płyty wydanej na nielegalu wspólnie z Eskapadą w wakacje 2002, która ujrzała światło dzienne zanim jeszcze na sklepowe półki trafił legalny album Koligacji. "Autonomia" tylko potwierdziła mocną pozycję raperów z Kopernika na gliwickiej scenie. W tej chwili popularność Koligacji rośnie z dnia na dzień, nieustannie koncertują, często biorą często udział we freestylowych walkach (kogoś, kto słyszał ich na wolno, nie trzeba zapewniać o jakości tych wolnych), podejmują także współpracę z kolejnymi wykonawcami (czy to w mieście, jak Bezkres, czy poza nim - projekt Dizkret/Praktik, Wankej). Duet deklaruje, że zawsze będzie można dostać ich kawałki, krążące na nielegalu w mieście: "gdyby się okazało, że będzie to nasza pierwsza i ostatnia płyta, dalej będziemy robić coś w domu. Nagrywanie to w sumie fajna zabawa" - mówią. Oby "bawili" się tak jak najdłużej, choćby we dwójkę... dla dobra gliwickiej sceny.

STYL V.I.P. to załoga reprezentująca ZWM, w skład której wchodzi dwóch MC: Viruz i Paweł K. (stąd nazwa - skrót), oraz DJ Dex. Korzenie sięgają roku 1996, kiedy to zespół był w szeregach składu HDS. W roku 1999, wspólnie z innymi członkami,Styl V.I.P wydane zostało demo (nakład: 50 sztuk), którym skład niejako zaistniał na śląskiej scenie. Obecnie Styl V.I.P. ściśle współpracuje z formacją Tuwandaal (Tewu) oraz pośrednio z innymi ludźmi z Katowic. Trwają przygotowania do wydania debiutanckiego albumu, którego producentem będzie Dono (Tewu). Na płycie gościnnie pojawi się kilku znanych MC, oraz osoby mniej znane, ale ściśle związane ze Śląskiem.



woj. świętokszyskie WZGÓRZE YA PA 3 to jedna z najstarszych polskich grup hip hopowych. Swoją działalność zapoczątkowali w maju 1994 roku. Wpierw w skład wchodzili Radoskór (który potem odszedł), Wojtas oraz Zajka. Na początku występowali ze znaną już gwiazdą Liroyem w utworze "Scyzoryk". Następnie rok później wysłali swoje demo do wytwórni S.P Records, dzięki czemu nagrali swoją pierwszą płytkę "Wzgórze Ya Pa 3.WYP 3 Co Cię Wkurwia? Jebani Wąchaczeee!!! i Huy!". Dość kontrowersyjna nazwa. Potem z grupy odchodzi właśnie Radoskór (nie pasował mu sposób pracy) a dołącza Borygo. W 1995 Wzgórze zdobywa miano najlepszego zespołu na festiwalu Odjazdy. Dwa lata później Wzgórze powraca z drugą płytą "Centrum", nagrana w składzie Borygo, Wojtas, Zajka i DJ Hans. Dość dawno wydali swój najnowszy album "Trzy" z takim zajebistym nagraniem jak przeróbka Czesława Niemena "Ja mam to co ty", który z pewnością przyniósł Wzgórzu dużo wiernych HH fanów. Teraz pojawił się ich nowy krążek "Precedens". Osobiście jestem zaskoczony. WYP3 jakby zmieniło styl, z tych swoich w sumie pogodnych kawałków, zaczęli rymować jak warszawiacy. Szacunek, chłopaki i tak dalej. Moim zdaniem najlepszym kawałkiem są "Rapowe Krążki" oraz dobrym też jest "Awantura".




PATRONAT  
PATRONOWANE PRZEZ HHCZL
TOPLISTY  
TOP LISTA HIP-HOP CZLOWIEKU!
NAJLEPSZY POLSKI HIPHOP
HH - haha.toplista.pl - Rankign stron Hip-Hopowych
..:: WARIATY SUPER MP3 RANKING ::..
najlepsza Hiphopowa toplista
Muzyczna -=TopLista=-
Polskie strony HIPHOPowe
STATY  

Start 10.01.2004r.      © "SPIKE" "SITE HIP-HOP TEAM" 2000-2004 - Wszystkie Prawa Zastrzeżone!      Made in Andrychów

                                            Flip Skate & Snow e-mag WBIJ SIĘ TAM Serwis o hiphop'e & rap'e z zaoceanu Lidzbarska Scena Hip Hop